Urodziny – jak zaprosić wszystkich i się nie spłukać

Urodziny dziecka to dzień, który z jednej strony powinien być radością rodzica, a z drugiej często bywa jego zmorą. Oczywiście, że cieszymy się z tego, że nasza pociecha staje się coraz większa, już kolejny rok za nami, łezka w oku się kręci, to wszystko prawda, ale już wisi nad nami coroczna lista pytań: gdzie zorganizować przyjęcie? Dla ilu osób? Ile mnie to wszystko wyniesie i jak przy tym nie zbańczyć?

Urodziny w przedszkolu

Dziś podam wam rozwiązanie, na jakie wpadli rodzice w naszej klasie i przy każdej możliwej okazji polecam je innym rodzicom. Zacznę od tego, jak obchodzi się urodziny w szkole. Mamy ustalone z wychowawczynią, że wszystkie dzieci, jakie obchodzą urodziny w danym miesiącu, obchodzą je razem w ostatni piątek danego miesiąca. Ogromnie mi się podoba, że jest to jeden dzień w miesiącu i że nie burzy to programu zajęć i można w ten sposób uniknąć przeładowania, kiedy np. w jednym tygodniu obchodzi się urodziny dwa albo trzy razy, bo tak wypadają.

Podoba mi się też to, że są to urodziny wspólne – każde z dzieci otrzymuje koronę i czuje się wyjątkowo, ale jednocześnie ma świadomość, że oprócz niego także i inni obchodzą urodziny. Mnie osobiście podoba się ten przekaz – uświadamia dziecku, że nie jest centrum świata, lecz żyje wśród innych, równie wyjątkowych osób.

Rola rodziców tych dzieci, które mają urodziny, sprowadza się do tego, że przynoszą oni poczęstunek dla wszystkich na drugie śniadanie. Zazwyczaj jest to biszkopt i soczki ze słomką dla wszystkich. Czasem też miękkie bułeczki (tzw. pulgitas) na słono – z serem, szynką. Czasem też owoce. Co do prezentów, to opcjonalnie rodzice mogą kupić prezent, który zostaje w klasie. Jubilaci rozpakowują prezenty – książki, zabawki, z których wszyscy później będą korzystać. Rodzice nie są jednak zobligowani do kupna żadnych prezentów.

A teraz urodziny poza przedszkolem

Zawsze jest ten sam problem – zaproszę garstkę dzieci, to innym będzie przykro, że nie zostali zaproszeni. To zaczyna rodzić podziały i budzić niechęć zarówno wśród dzieci, jak i rodziców. Moim zdaniem, jeżeli nie robi się kameralnego przyjęcia w domu, najlepiej zaprosić wszystkich. A teraz: jak to zrobić, żeby nie zbankrutować (istotna kwestia, szczególnie jeżeli ma się więcej niż jedno dziecko). Rodzice z naszej grupy wpadli na pomysł, żeby zrobić to na podobnej zasadzie jak w szkole, to znaczy rodzice dzieci, których urodziny wypadają w danym miesiącu, organizują dla nich wspólne przyjęcie. U nas zazwyczaj odbywa się ono w sali zabaw, która jest po drugiej stronie szkoły. Idziemy tam całą ferajną po odebraniu dzieciaków ze szkoły, czyli ok. 17:00. Tam czeka na nich przygotowany poczęstunek (podwieczorek, tort, napoje) i atrakcje: pokój zabaw, instalacja z kulkami, dmuchaniec do skakania, sala do tańczenia. To wszystko zapewnia miejsce, które wynajmujemy, właściciele pobierają stałą kwotę od dziecka. W drugiej części sali są rozstawione stoły dla rodziców. Za dostarczenie poczęstunku dla rodziców odpowiadają rodzice, którzy zapraszają na to przyjęcie, czyli rodzice jubilatów. Zazwyczaj przynoszą jakieś chipsy, oliwki, tortillę i biszkopt. Napoje są dostępne na miejscu i za nie również płacą rodzice jubilatów.

Prezenty

A kiedy przychodzi czas otwierania prezentów, każde z dzieci dostaje jeden prezent od rodzica, który otwiera na forum grupy. Pozostałe dzieci nie przynoszą żadnych prezentów, ponieważ jesteśmy tak dogadani, że po prostu każdy płaci za swoje dziecko. Zatem rodzice jubilatów opłacają tylko poczęstunek dla rodziców (dzieląc między siebie koszty), płacą za pobyt swojego dziecka (chyba 11 euro?) i kupują mu prezent. I z tymi prezentami to jest, uważam, naprawdę dobrze wymyślone, bo po pierwsze nie musisz tracić czasu na chodzenie po sklepach i szukanie prezentu, po drugie dzieci na tych przyjęciach, które dostają mnóstwo prezentów, w którymś momencie są już znudzone ich otwieraniem, co dopiero mówić o entuzjazmie na widok ich zawartości. Po trzecie rodzice tych dzieci nie zostają zawaleni masą rzeczy, dla których trzeba będzie szukać miejsca po powrocie. Jeden prezent stanowczo wystarczy, a rodzice najlepiej wiedzą, co ich własne dziecko chciałoby dostać.

Czasem się zdarza, że w danym miesiącu jest tylko jedno dziecko, które obchodzi urodziny. Wtedy łączy się jego urodziny z dziećmi z sąsiedniego miesiąca. Tak samo robi się w przypadku dzieci urodzonych latem – mogą świętować w czerwcu albo we wrześniu.

Kiedy robi się ciepło, można zamienić salę zabaw na piknik. Byliśmy na takich urodzinach i też świetnie to wypadło. Dzieciaki bawiły się na placu zabaw, biegały po boisku, a gdy zgłodniały, przychodziły po jakąś przekąskę.

Takie moje przemyślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *