Wychowanie przy ekranie – a najlepiej poza

Dziś recenzja książki Magdaleny Bigaj Wychowanie przy ekranie. Słuchałam podcastu z autorką jeszcze przed premierą książki i wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Kiedy wyszła, od razu kupiłam ebooka i szybko wciągnęłam całą, bo to się czyta jak blog. Magdalena Bigaj nawija, jakby piła z tobą herbatkę, a nie dawała jakiś sucharski wykład o wychowaniu. Mówi o swoim doświadczeniu bycia matką trójki dzieci w dobie ekranów, wiedząc, jakie trudne jest dla rodziców odnalezienie się w tej rzeczywistości. Nasi rodzice nie mieli tego problemu, w czasach, gdy ja byłam dzieckiem, w domu był tylko telewizor bez streamingu, za to potem przyszedł ten pieruński internet i telefony i tablety, co już go miały w środku i się zaczęło. O tym, jakie niebezpieczne konsekwencje niesie dostęp dzieci do mediów mówi się dopiero od jakiegoś czasu i ciągle za mało. Na szczęście coraz więcej i na szczęście powstają takie książki jak ta, które świetnie w tym temacie edukują.

Bo choćby Wychowanie zgrywało się na luźną gadkę, to tak naprawdę jest to pozycja naukowa. Bigaj bardzo prostym językiem tłumaczy mechanizmy, jakie zachodzą w mózgu, który uzależnia się od czasu ekranowego. Chodzi o dopaminę, tzw. hormon szczęścia, który uwalnia się podczas używania smartfona, ponieważ smartfon oferuje łatwy dostęp do przyjemności. Raz nauczony tego mózg zawsze będzie domagał się obecności smartfona, nawet jeżeli urządzenie będzie na wyciszeniu. Ta więź w końcu prowadzi do uzależnienia, które według badań przedstawionych w książce w skrajnych przypadkach przynosi mózgowi szkody takie, jakie przynosi mu uzależnienie od narkotyków.

Uzależnienie od internetu może prowadzić do zaburzenia rozwoju mowy (oj, o niejednym takim przypadku słyszałam), odbiera umiejętność koncentracji na innych aktywnościach (np. nauce) i utrudnia budowanie relacji z drugą osobą. Nawet jeżeli mózg nie jest uzależniony, to często jest przeciążony informacjami i działa gorzej. A te problemy, i tak wystarczająco poważne, to dopiero początek.

Cyfrowy bullying, pedofilia, szantaże, nadmierne poczucie bycia ocenianym –to wszystko i wiele, wiele innych to realne zagrożenia, które przytrafić się mogą każdemu. Czasem do tych wydarzeń dochodzi zupełnie niepozorną drogą. Utkwił mi w pamięci przykład matki, która nie miała świadomości, że grająca obok na tablecie córka była nagabywana przez pedofila. Podobnych przykładów jest tam całe mnóstwo.

Otwórz oczy

Wychowanie było dla mnie lekturą bardzo uświadamiającą, o wielu zagrożeniach nie miałam pojęcia. Nie zastanawiałam się nad tym, jak powstaje cyfrowy ślad mojego dziecka i jakie to może nieść konsekwencje. Nie wiedziałam o phubbingu. Nie wiedziałam o patoparentingu ani o sharentingu czy o baby role play i innych strategiach pedofilskich. Ta książka naprawdę otwiera oczy.

Poradnik

Jedną z najsilniejszych stron tego poradnika jest dla mnie to, że daje on konkretne narzędzia do walki z uzależnieniem od internetu i wszelkimi negatywnymi zjawiskami wiążącymi się z obecnością w sieci.  Po pierwsze, można sobie wykonać test higieny cyfrowej, który powie ci, w jakim stopniu używasz internetu. Poradnik daje wiele wskazówek tym, którzy chcieliby ograniczyć czas ekranowy, a nie wiedzą jak.

Po drugie nie jest to pozycja pisana ogólnikowo do jakichś rodziców, tylko do rodziców dzieci w konkretnym wieku. Autorka dzieli okres dorastania na trzy etapy: maluchy, starszaki i nastolatki, każdemu z tych etapów poświęcając należną uwagę. Mierzy się z dylematami rodzica na danym etapie i proponuje wdrożenie konkretnych rozwiązań w kwestii używania elektroniki. Super!

Po trzecie Bigaj zmienia naszą perspektywę, uświadamiając, że dzielenie rzeczywistości na realną i internetową jest błędem. Jaka otrzeźwiająca była dla mnie teza, że świat wirtualny nie istnieje. Używając określenia „przestępstwo wirtualne”, bagatelizujemy jego wagę, że jak np. ktoś obrzuca twoje dziecko wyzwiskami w sieci, to nie to samo, gdyby robił to w szkole. Błąd! Doświadczenie krzywdy jest pełnowymiarowe, warto o tym pamiętać i zacząć walczyć o to, żeby przestępstwa w sieci były traktowane po prostu jak przestępstwa.

Konkretne działania

Magdalena Bigaj jest medioznawczynią zaangażowaną społecznie. Stara się, żeby jej badania nad higieną cyfrową nie były tylko badaniami, ale przełożyły się na konkretne działania. Jest edukatorką higieny cyfrowej i profilaktyki e-uzależnień, a także twórczynią i prezeską Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, które promuje odpowiedzialne używanie oraz tworzenie nowych technologii. W końcu, Magdalena Bigaj jest kimś, kto wie, co mówi i kimś, kogo warto posłuchać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *