Jakie błędy robi mój czterolatek, kiedy mówi po polsku
Dziecku wychowującemu się poza kręgiem kulturowym danego języka trudno jest go opanować, ponieważ nie ma ono zbyt wielu okazji do podsłyszenia go i testowania swoich umiejętności. Widzę to na przykładzie mojego syna, który choć chętnie wyraża się po polsku, często popełnia te same typy błędów. Oto galeria z przykładami.












Moje pretensje do języka polskiego
Przy okazji obserwacji, jak mój maluch uczy się zasad języka, zdałam sobie sprawę, jak niektóre zasady są bezsensowne i ile ich jest. Na przykład, kiedy powiedział:
„Są pięć kaczek.”
zrozumiałam, że ma rację! Bo przecież „są” stosuje się do liczby mnogiej, więc dlaczego, u licha, mówimy, że czegoś jest pięć? To nie ma sensu. Mąż wyjaśnił mi potem, że on się uczył tego na prywatnych lekcjach języka polskiego i po prostu niektóre liczebniki łączą się z „jest”, a inne z „są” i nic, tylko trzeba to wykuć na blachę.
Albo litera „y”. Słownik Języka Polskiego PWN zawiera około 150 tysięcy haseł. To już naprawdę nie można było wymyślić jakiegoś słowa, które rozpoczyna się od „y”? Za każdym razem, jak lecimy jakąś książeczkę o alfabecie, to zawsze tylko „yeti” albo „york”, a przecież w tych wyrazach „y” czyta się jak „j”, co dodatkowo komplikuje sprawę, bo w hiszpańskim „y” również czyta się „j” i jak ja mam wytłumaczyć tę różnicę? Dlaczego na przykład instrument strunowy do grania nie nazywa się „ytara” albo w McDonaldzie nie można zamówić „hamburgera z ytkami”. To by tak ułatwiło życie.
Mimo że błędów, które popełnia mój syn, jest sporo, wiem, że podczas wakacji w Polsce, bez problemu będzie się komunikował z dziećmi i dorosłymi. Liczę na to, że fakt, że jest takim zaangażowanym rozmówcą, zaowocuje wyeliminowaniem niektórych błędów z jego mowy.