Feria de Albacete – największa hiszpańska fiesta

Czemu największa? Bo trwa aż 10 dni i przyciąga około 3 milionów turystów!

Korowód

Co roku 7 września w godzinach popołudniowych ulicami Albacete rusza korowód (tzw. cabalgata). Mieszkańcy miasta nazywani manchegos w tradycyjnych strojach częstują na ulicy winem i serem, rozdają kanapki z chorizo i swoje uśmiechy. W korowodzie bierze udział ponad 60 platform na wozach (tzw. carrozas), które reprezentują różne instytucje miejskie albo po prostu dzielnice miasta. Platformy poruszają się powoli ulicami. Dzieci, które na nich siedzą, rzucają w tłum cukierkami. Za platformą idą manchegos tańczący do muzyki, która rozbrzmiewa z głośników. Karol G, Pitbull, La Morocha – grają różne playlisty. Raz po raz wjeżdża konfetti. Gra orkiestra. Ludzie się bawią. Dużo ludzi. Im ciemniej, tym ich więcej. Wozy mijają główny plac miasta – Altozano, potem Katedrę, potem docierają do alei, której przedłużeniem jest Recinto Ferial. To w tym będzie się działo przez najbliższe 10 dni, oj, będzie się działo! Kiedy wszystkie wozy pokonają całą trasę, na ostatnim z nich przybywa Virgen de los Llanos – Maryja, patronka miasta. Jej figura zostaje zabrana z Katedry i przeniesiona do centralnego miejsca Recinto Ferial, by stamtąd mogła patrzeć na bawiących się mieszkańców miasta. Rozpoczyna się pokaz fajerwerków i oficjalne otwarcie Ferii. To dopiero pierwszy dzień!

Atrakcje

Odtąd przez 10 dni każdy będzie miał możliwość spróbować sił w różnych konkurencjach zorganizowanych wzdłuż ulicy. Dla mojego męża chodzenie główną aleją Ferii to jak wehikuł czasu – twierdzi, że od czasów jego dzieciństwa nic tu się nie zmieniło, może tylko maskotki do wygrania na strzelnicy. Nasz syn łowi kaczki, tak jak kiedyś łowił je jego tata. Są stoiska z tradycyjnymi słodyczami, słodkim winem, są karuzele i loterie, dużo loterii! Można w nich wygrać od razu albo za chwilę, gdy wyczytają twój numer albo po zakończeniu Ferii w losowaniu głównym. Ludzie rzadko wracają do domu z pustymi rękoma.

Gdyby zestawić ogólny klimat tego miejsca z czymś polskim, to myślę, że byłby to Bałtyk latem albo wiejski festyn. Mniej więcej taki sam poziom kiczu, taniej rozrywki i plastiku. Ale jednak dzięki temu właśnie można poczuć, że Feria jest wydarzeniem egalitarnym – wszyscy są zaproszeni i wszyscy z tego zaproszenia korzystają. Każdy mieszkaniec wpada tu chociaż raz na chwilę.

Recinto Ferial

Kończy się alejka, ale nie kończy się zabawa. Przed nami Recinto Ferial, czyli budynek o XVIII-wiecznych korzeniach, który został wymyślony jako miejsce do świętowania Ferii. Recinto ma kształt patelni. Przekraczając jego Żelazna Wrota (Puerta de Hierros), najpierw poruszamy się prosto, po „uchwycie patelni”, który podzielony jest na różne alejki, w których gra muzyka i leje się wino. Ale główna dyskoteka znajduje się dalej, w samym centrum patelni, na okrągłym placu z pawilonem pośrodku. Naokoło tego pawilonu, zwanego Templete, rozmieszczone są kolejki, w których ludzie ustawiają się po ser manchego, chori-morci (kanapkę z chorizo i kaszanką), kawałek szynki oraz miguelitos.

Jedz, pij, tańcz

A więc zabawa na całego! A jeśli ci jej mało, wyjdź poza Recinto i pójdź potańczyć do las carpas – namiotów dyskotekowych, w których króluje ścisk, piwo Corona i reggaeton.

Wydarzenia towarzyszące

Tak wygląda epicentrum wydarzeń związanych z Ferią, ale Feria to także peryferia – zorganizowane w całym mieście koncerty (płatne i za darmoszkę), codzienne corridy, festyny rodzinne rozsiane po wszystkich dzielniach, przedstawienia teatralne dla dzieci w miejskim parku albo dla dorosłych w Teatro Circo. Pokazy folklorystyczne, wyścigi kolarskie, maratony zumby. Każda placówka kulturalna jest zaprzęgnięta do roboty i niemal każda ulica staje się na moment sceną czegoś.

Kwintesencja hiszpańskości

W 2008 roku Feria de Albacete otrzymała od hiszpańskiego Ministerstwa Przemysłu, Turystyki i Handlu tytuł Święta o Międzynarodowym Znaczeniu Turystycznym ze względu na silne zakorzenienie w lokalnej tradycji i ogromną popularność. Jak dla mnie wydobywa ona na światło dzienne to, co naprawdę się liczy dla Hiszpanów – poczucie wspólnotowości oplecionej w piękno tradycji, dobrą zabawę i regionalną kuchnię. Kwintesencja hiszpańskości, która przypomina mi, dlaczego zawsze chciałam tu mieszkać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *